Menu / szukaj

Edward Lachtara – Świadectwo

Mam na imię Edward. W tym roku skończyłem 55 lat. OD 13 lat jestem wolnym człowiekiem – uratowanym alkoholikiem. Urodziłem się w Bydgoszczy. Kiedy miałem 4 lata moja biologiczna matka oddała mnie do rodziny zastępczej, która nie miała własnych dzieci. Byli to dobrzy ludzie, jednak moja przybrana matka, mimo troski jaką od niej otrzymałem, nie była w stanie zmienić mojego serca. Tak jak murzyn nie potrafi zmienić koloru swojej skóry, a pantera swoich plam, tak człowiek sam z siebie nie potrafi czynić dobrze. Z powodu odrzucenia już w młodym wieku sięgałem po alkohol i papierosy. Alkohol dawał mi złudne poczucie odwagi i bezpieczeństwa. W miarę używania alkoholu uzależniłem się i miałem z tego powodu wielkie kłopoty. Przez 41 lat żyłem bez Boga, bez nadziei, z poczuciem bezradności.

Początkowo jak każdy młody człowiek pragnąłem zdobyć zawód, ożenić się i znaleźć pracę. Kiedy wróciłem z wojska ojciec kupił mi motor. Obiecałem wtedy, że nie będę pił, ale rzeczywistość była inna. Pewnego razu jechałem na motorze po pijanemu i wpadłem do rowu. Motocykl złamał się na pół, ale ja przeżyłem. W 1978 roku, zimą pojechałem nad duże jezioro łapać ryby. Było ciemno. W pewnym momencie wjechałem na kruchy lód. Utopiłem motocykl. O mało sam się nie utopiłem. Tego samego roku wyjechałem na Śląsk. Pracowałem w kopalni Katowice i w Sośnicy w Gliwicach. Tam ożeniłem się i mam dwie córki – Justynę i Anię, oraz syna Radosława. Niestety uzależnienie sprawiło, że ich straciłem. Któregoś dnia, pod wpływem alkoholu, ugodziłem żonę nożem i przebiłem jej prawe płuco.

W 1995 roku usłyszałem ewangelię. Dowiedziałem się, że Bóg, żywy w Jezusie Chrystusie może pomóc ludziom słabym, zniewolonym, niechcianym. Słysząc świadectwa ludzi wyzwolonych, a kiedyś zgubionych zapragnąłem tego. Dziś dziękuję Bogu za Pana Jezusa, za brata Pawła z Wisły i za braci i siostry, którzy przynieśli mi nadzieję. Dzięki nawróceniu do Jezusa moje życie zaczęło się zmieniać. Teraz czerpię siłę ze Słowa Bożego – Biblii. Mam społeczność z ludem Bożym. Udzielam się w służbie – zwiastuję ewangelię w zakładzie karnym w Strzelcach Opolskich, a jak czas pozwoli, w areszcie w Gliwicach. Głoszę Jezusa w parkach. Modlę się o ludzi, o rodziny. Moją rodzinę prosiłem o przebaczenie. Dzięki Bogu pojednałem się z dziećmi i z żoną. Kocham ludzi, a przede wszystkim Jezusa, bo Pan okazał mi łaskę. Jestem emerytowanym górnikiem, ale jeszcze pracuję jako ochroniarz.

Ufam mojemu Bogu. Uczęszczam do Chrześcijańskiej wspólnoty Zielonoświątkowej. Kocham moich braci i siostry.

NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO.

Ew. Jana 8:38

Moja biologiczna matka nie żyje, ale Pan darował, że umarła ze świadomością, że jej syn jest trzeźwy.

Oprócz tego jestem gedeonitą – rozdajemy bezpłatnie Nowe Testamenty. W więzieniach, na ulicach, w parkach i szkołach. Służenie Bogu żywemu jest cudowne. Moim pragnieniem jest, aby Bóg Izraela sprawił, by wielu ludzi go poznało i przyjęło Jezusa Chrystusa.

Aktualnie mieszkam w Gliwicach w hotelu robotniczym. Jeśli ktoś z okolic Śląska pragnie, to jestem gotowy usłużyć. Mój telefon: 504294638 – dla tych, którzy utracili sens życia.

Dodaj komentarz

imię*

e-mail* (nie publikowany)

strona www